ID-100120464-ddpavumba

Z głową w chmurach

Dzisiaj nieco o technikaliach i oprogramowaniu. Kilka dni temu Adobe ogłosiło, że jego nowe produkty nie będą dostępne w żadnej innej formie jak poprzez subskrypcję usługi Creative Cloud.

Dla tych, którzy nie wiedzą o co chodzi – w zeszłym roku Adobe dało swoim użytkownikom możliwość wyboru przy dokonywaniu zakupu swoich programów. Można było nabyć standardowe wersje „pudełkowe” poszczególnych aplikacji lub pakiety Creative Suite 6 w różnych wersjach. Alternatywą było wykupienie subskrypcji usługi Creative Cloud, która dawała możliwość korzystania z każdego z programów Adobe w ramach miesięcznej opłaty. Z tegoroczną aktualizacją możliwość kupienia pakietu Creative Suite odchodzi do lamusa. Nowe aplikacje desktopowe Adobe będą mieć od teraz rozszerzenie CC (a nie CS7) i oferować będą nowe możliwości współpracy pomiędzy różnymi urządzeniami i systemami operacyjnymi oraz opcje prezentacji własnych prac (za pośrednictwem serwisu Behance.net – społeczności internetowej dla branży kreatywnej, wykupionej niedawno przez Adobe).

Rozwój i nacisk na tą usługę był do przewidzenia, szczególnie po tym, jak Creative Cloud okazało się sukcesem – usługa od kwietnia 2012 roku to ponad pół miliona wykupionych subskrypcji i ponad 2 miliony użytkowników korzystających z bezpłatnej i testowej wersji aplikacji. Pewnym zaskoczeniem (wzbudzającym sporo głosów krytyki i oburzenia) jest natomiast rezygnacja z uaktualniania oprogramowania w formie Creative Suite.

Co to oznacza dla nas? Z jednej strony użytkownicy CC będą mogli liczyć na częstsze, lepsze jakościowo, innowacyjne uaktualnienia do programów i rozwój całej społeczności artystyczno-kreatywnej poprzez zintegrowanie programów z sieciami społecznościowymi i łatwiejsze udostępnianie treści projektów. A przynajmniej tak twierdzi Adobe. Z drugiej strony poprzez takie kroki Adobe tylko umacnia swoją pozycję monopolistycznego hegemona, ustalającego standardy branżowe. I trudno się temu dziwić – nowe funkcje w programach Photoshop CC, InDesign CC, Illustrator CC, Dreamweaver CC oraz Premiere Pro CC wyglądają naprawdę imponująco i będą znacząco ułatwiać pracę. Zresztą, te programy i tak są takimi kombajnami, że czekam tylko aż Photoshop będzie umiał zaparzyć mi herbatę w ramach jednej z funkcji w menu.

Komentarze w zachodniej prasie wskazują też na jeden istotny fakt – Adobe w ten sposób zamierza walczyć z piractwem. Nie ukrywam, że ten aspekt akurat mnie cieszy niezmiernie. Tajemnicą poliszynela jest przecież jak wygląda u nas rynek opanowany przez domorosłych „grafików” i ich „legalne inaczej” oprogramowanie. Za parę lat, kiedy CC zostawi CS6 daleko w tyle i stanie się standardem na rynku, nie będzie wyjścia innego jak dostosowanie się. Może w końcu skończą się czasy „profesjonalnego logo za 200 PLN” i „do 100 szt. wizytówek projekt gratis”.

Miejmy tylko nadzieję, że Adobe nie będzie przeginać z cenami – będąc monopolistą łatwo się wszak zatracić…

Image courtesy of ddpavumba / FreeDigitalPhotos.net