ID-10039829-pakorn_1

Perfekcjonizm – zaleta czy wada?

 

Zacznijmy od tego, czym właściwie jest perfekcjonizm?
Jeśli wierzyć Wikipedii: „Perfekcjonizm – postawa człowieka, która stawia dokładność wykonywanych czynności na najwyższym miejscu.”

 

Z powyższej definicji wydawać by się mogło, że jest to cecha bardzo pożądana u każdego, a w przypadku osób z branży kreatywnej – tym bardziej. Nikt przecież nie lubi niedopracowanych pomysłów, rozjeżdżających się projektów czy błędów w tekście marketingowym. Nie mówiąc już o tym, że (krzywdzący) stereotyp dotyczący tzw. „kreatywnych” raczej utożsamia ich z długowłosymi kolesiami w trampkach i flanelowych koszulach niż z poukładanymi, solidnymi współpracownikami.

 

Przyjrzyjmy się drugiej części definicji z Wikipedii: „Nadmierny perfekcjonizm jest w psychologii czasem nazywany dewiacją, która praktycznie uniemożliwia normalne funkcjonowanie.” Nie popadajmy w skrajności, ale warto się zastanowić nad powyższym zdaniem. Czy copywriter poprawiający tekst po raz n-ty ten sam tekst, grafik wyrównujący n-ty raz elementy na projekcie ulotki czy webdesigner przepisujacy kod strony tylko po to, żeby idealnie wyśrodkować jeden element to rzeczywiście pożądane zjawisko?

 

Pozwolę sobie zacytować jednego z moich wykładowców na studiach, który twierdził, że prawdziwy ekonomista na każde pytanie może odpowiedzieć zawsze i nigdy się nie pomylić: „To zależy.” ;)

 

Teoretycznie wykonawca-perfekcjonista to dla klienta skarb – pod warunkiem, że nie płaci mu godzinówki, a deadline’y nie naglą. Ale czy w przypadku usług marketingowych klientowi tak naprawdę zależy na tym, żeby zostały wykonane perfekcyjnie, z chirurgiczną wręcz dokładnością? Otóż… NIE.
 
Klientowi zależy na tym, żeby usługa została wykonana EFEKTYWNIE i żeby dostał to, za co zapłacił w momencie, w którym tego potrzebuje.

Spójrzmy brutalnej prawdzie w oczy – 90% klientów nie zwróci uwagi na to, czy obrazek na ulotce jest przesunięty 2mm w prawo, czy tekst na plakacie jest idealnie wyrównany, czy akapit na stronie www jest dokładnie tej samej szerokości co odpowiadające mu menu itd. Czy to znaczy, że możemy pozwolić sobie na bycie niedokładnymi? Zdecydowanie nie. Ale nie zmienia to faktu, że (jak w większości wypadków, najlepszym rozwiązaniem jest tzw. złoty środek. Nadmierna pieczołowitość z punktu widzenia efektywności nie jest zjawiskiem pozytywnym – stracisz mnóstwo czasu, za który prawdopodobnie nikt Ci nie zapłaci, a dodatkowe efekty zobaczą tylko branżowcy lub inni perfekcjoniści, czyli zdecydowana mniejszość.

 

Osobiście (niestety) należę do osób, które nie potrafią wypuścić projektu/zlecenia, dopóki nie zostanie wykonane w najlepszy możliwy sposób. Nierzadko siedzę nad projektem i przeklinam sam siebie, bo wiem, że klient nie zauważy tego, co zajmuje mi dodatkowy czas. Ale jakoś nie potrafię się przestawić i chyba już nawet nie próbuję…

 

PS. W tekście generalnie opieram się na współpracy z klientem indywidualnym i z sektora MŚP. Współpraca z dużymi firmami, międzynarodowymi korporacjami czy domami mediowymi to zupełnie inna bajka. W tym przypadku wynagrodzenie z reguły pozwala na bycie perfekcjonistą. Czasem nawet podwójnym.

 

Image courtesy of pakorn / FreeDigitalPhotos.net