ID-10041353Ambro_1

Jak NIE pozyskiwać klientów.

 

Nowy design strony internetowej naszej firmy PDMG Marketing Group , a w zasadzie poprawiona architektura witryny sprawia, że są dni kiedy nie możemy się odgonić od ataków telemarketerów znajdujących nas w wyszukiwarkach. Tak się wczoraj złożyło, że telefon od jednej Pani odebrałem bezpośrednio ja. Z reguły staram się, by takie rozmowy nie trwały zbyt długo, przy czym jestem raczej konkretny i miły, bo sam kiedyś pracowałem na słuchawce i wiem jaka to jest niewdzięczna robota. Dialog brzmiał mniej więcej tak (skracam niektóre wypowiedzi, coby oddać meritum):

 

- Dzień dobry, nazywam się XXX, dzwonię z firmy YYY. Jako, że jesteście Państwo agencją, a my drukarnią cyfrową, chciałam się zapytać czy możemy nawiązać współpracę.
– Dzień dobry, powiem Pani szczerze – działamy na rynku od dłuższego czasu i mamy wypracowane z dostawcami bardzo korzystne warunki finansowe, więc o ile nie może Pani zaoferować lepszej ceny przy tej samej jakości produktu oraz usług, to chyba nie będziemy mieli o czym rozmawiać.
– No ale wie Pan, my jesteśmy fajni, drukujemy na sprzęcie o dobrej jakości i ogólnie można się z nami dogadać.
– Dobrze, ale tak jak Pani mówiłem, dla nas istotna jest przede wszystkim cena, więc niech mi Pani poda kwoty za przykładowe produkty.
– Nie no u nas to raczej jest tak, że wyceniamy każde zlecenie indywidualnie, bo to zależy od wielu czynników… Ale na pewno się dogadamy.
– Aha, rozumiem, w takim razie proszę przemyśleć sprawę, zastanowić się jakie najlepsze ceny możecie Państwo zaproponować i przesłać te informacje na maila, który jest na naszej stronie.
– Dobrze, tak zrobimy.

 

Nie dalej jak 15 minut po rozmowie na skrzynkę trafia mail. Tym razem cytuję w całości z pisownią oryginalną:

Witam,
Jakiś czas temu kontaktowałam się z Państwem telefonicznie (póki co :)
Niestety nie udało nam się jak dotąd rozpocząć współpracy, ale … myślę że to jeszcze nic straconego :)
Mogę Wam zaoferować bardzo dobre, szybkie i oczywiście w fajnej cenie wydruki cyfrowe (bo to mamy na miejscu).
Drukujemy na Konice Minolcie i jakość wydruków jest naprawdę bardzo dobra (chętnie przyjadę i pokażę co zrobiliśmy dotąd sami na cyfrze).
Będę bardzo wdzięczna za wysyłanie do mnie zapytań. Zależy mi na fajnej współpracy z agencją taką jak Wasza, a ceny to wiadomo: dla Was muszą być atrakcyjne, a my nie możemy dokładać do interesu :) – i myślę, że wszystko da się zrobić …
Czekam zatem na wieści :)
Pozdrawiam
XXX z YYY

 

Padłem. Z miejsca cała akcja, a w szczególności ten mail trafiła bardzo wysoko do mojego prywatnego rankingu najgorszych ofert, jakie widziałem. W tegorocznej edycji jest na razie na pierwszym miejscu. Dlaczego? Już wyjaśniam.

 

Droga Drukarnio!

 

Po 1. Jako Twój klient nie oczekuję, że będziecie FAJNI. Fajnych, to ja mam kolegów (i to też nie wszystkich). Oczekuję natomiast, że będziecie profesjonalistami dostarczającymi usługi odpowiednio wysokiej jakości w ustalonym terminie przy zachowaniu korzystnych warunków współpracy. Jeżeli bycie FAJNYM, to Wasze USP, to kiepsko wybraliście.

 

Po 2. Jak już do mnie dzwonicie, to warto byłoby trzymać się tego, co ustaliliśmy w rozmowie, a nie rzucać taśmowo spam do mojej skrzynki, bo to jest po prostu lekceważące.

 

Po 3. Jeśli już musicie spamować, to warto byłoby chociaż zadbać o poprawną gramatykę, stylistykę, interpunkcję, nie mieszanie form grzecznościowych i parę innych tego typu „drobiazgów”. O podstawowych zasadach psychologii sprzedaży i języka korzyści nie będę nawet wspominał, bo to chyba już dla Was za wysoka półka.

 

Po 4. Siedem linii tekstu i cztery emotikony. W korespondencji biznesowej pierwszego kontaktu. Seriously?

 

Dlatego z przykrością muszę stwierdzić, że niestety nie doczekacie się na „wieści” ode mnie. Ani dzisiaj, ani jutro, ani nigdy. Nie dość, że nie zaoferowaliście mi absolutnie niczego wartościowego, to jeszcze udało się Wam mnie – swojego potencjalnego klienta – na dzień dobry obrazić i zirytować. Żegnam więc ozięble.

 

Image courtesy of Ambro/ FreeDigitalPhotos.net