ID-10062391Pong_1

Definicja „grafika”

O tym, że nie lubię słowa „grafik” i dlaczego wspominałem już w jednym z postów.

Napisałem też dlaczego uważam, że powinno u nas zacząć funkcjonować słowo „designer” lub jakaś jego odmiana. Ostatnio jeden z moich kolegów, od lat działający w branży IT, dał mi po raz kolejny do myślenia w tym temacie. Okazało się bowiem, że nawet ludzie „z branży” mają zdecydowanie różne podejście do definicji tego wspaniałego tytułu…

Podczas luźnej rozmowy przy weekendowym grillowaniu rzuciłem hasło, że jak czasem patrzę na projekty różnych ludzi (z branży) na Behance czy Pintereście, to się czuję mało kreatywny i jeszcze mniej utalentowany. Jako, że takie wynurzenia nie zdarzają mi się często, sępy od razu poczuły krew i postanowiły zaatakować. „Nic dziwnego, w końcu nie jesteś grafikiem.” – usłyszałem.

„Wow” – pomyślałem – pewnie czytają mojego bloga i wiedzą, że nie cierpię tego słowa i chcą być mili… Ale zaraz, jak to mili?! Nie zdarza im się, tym bardziej, jak podaję im się na tacy niczym pieczony świniak z jabłkiem w pysku. „Rozwiń myśl, bo chyba nie rozumiem” – powiedziałem licząc na jakiś konkret. „No bo dla mnie to ty nie jesteś grafikiem, co najwyżej wannabe…” O żesz, tak się nie będziemy bawić. Zwyczajowo wstałbym od stołu odpinając mój dwuręczny topór od paska, tym razem jednak (premierowe w tym roku na grillu) burgery wyszły absolutnie idealnie, więc stwierdziłem, że załatwimy sprawę za pomocą argumentów werbalnych.

„OK, zdefiniuj mi w takim razie co to według Ciebie znaczy być grafikiem? Bo rozumiem, że zainteresowanie tematem od nastu lat, kilkadziesiąt przeczytanych książek i publikacji odnośnie grafiki, typografii i designu, obsługa Illustratora w małym palcu, Photoshopa w palcu obok, ogarnianie wszelkich kwestii związanych z DTP, prawie dwie setki zrealizowanych projektów i wykonywanie zadań z zakresu projektowania, przygotowania do druku czy publikacji elektronicznej od ponad 6 lat Cię nie przekonuje.” – zapytałem całkiem poważnie i wbrew pozorom, bez złośliwości. „Tylko nie mów mi, że wg Ciebie grafik musi mieć skończone ASP i MUSI umieć rysować, bo padnę ze śmiechu. A jak już wstanę, szybko udowodnię Ci na przykładach, że nie masz racji.”

„Nie no, bo dla mnie, to ty będziesz grafikiem, jak narysujesz coś takiego jak (i tu przywołał projekt jednej z witryn internetowych, o którym ostatnio rozmawialiśmy). Jak zaczniesz robić takie strony, jak to – wtedy uznam, żeś grafik.” Nosz qr… Na pierwszy rzut oka światły człowiek, w branży od lat, otrzaskany biznesowo, a pier… znaczy się opowiada takie farmazony. Ale po szybkim ustaleniu, że jednak nie chciał dokonać ujmy na mym honorze, a tylko popisał się delikatną ignorancją, stwierdziłem, że szkoda czasu na waśnie. Tym bardziej, że druga partia burgerów właśnie dochodziła. A wiadomo, że są rzeczy ważne i ważniejsze:

 

burgers

 

A więc, drogie dzieci, jeśli już upieracie się przy używaniu słowa grafik (które wg mnie nie znaczy nic konkretnego) to wbijcie sobie do głowy, że:
– „grafik” jest pojęciem ogólnym, wręcz potocznym, nadużywanym i okrutnie zdewaluowanym.
– „graficy” w większości mają specjalizacje, takie jak: visual designer, print designer, web designer, ilustrator, rysownik itd.
– to, że ktoś umie zrobić ładny layout w Photoshopie, ale nie umie go pociąć do HTML i CSS, nie znaczy, że nie jest grafikiem (co najwyżej kiepski z niego web designer).
– to, że ktoś umie narysować dwie kreski i dodać „drop shadow” w PS czy AI nie czyni go grafikiem.
– to, że ktoś umie przeprowadzić obróbkę fotografii w PS czy AE nie czyni go grafikiem.
– grafik to nie DTPowiec (i vice versa).

PS. Żeby nie było insynuacji, że mnie coś boli, bo mi ktoś wytknął, że czegoś nie umiem – Tak, zdarza mi się robić layouty www lub ich elementy. Tak, umiem je pociąć do HTML i CSS.

 

Image courtesy of Pong / FreeDigitalPhotos.net